Reklama
W odróżnieniu od pewnej liczby osób, które twierdzą, że telewizja to śmietnik, to ja telewizję wciąż oglądam. Ba, nawet korzystam intensywnie z dobrodziejstw tak zwanego “pełnego” pakietu, oglądając zwłaszcza Discovery i tym podobne kanały, ale i nie gardząc AXN i tęsknąc do AXN Sci-fi.
Zasypiam przy telewizji. Często przy Discovery lub innym National Geographic, bo jakimś cudem doskonale zasypiam gdy leci jakiś interesujący program, gdy leci coś nudnego – nie zasnę. Zauważyłem tym sposobem pewną prawidłowość – często zaczyna mi się chcieć spać jakieś 10-30 minut po rozpoczęciu ciekawego programu – nastawiam wyłączenie telewizora, odwracam się na drugi bok… i mój pokój rozbrzmiewa rykiem przerwy reklamowej. Bo przerwy reklamowe w ciągu godzinnego programu są trzy – 10 minut po, 30 minut po i 45-50 minut po. I charakteryzują się czymś, na co każdy narzeka – zwiększoną, znacznie, głośnością. Dlaczego?
Na popularnym AXN śledzę losy bohaterów serialu “Stargate: Atlantis”. Doskonale wiem, że jestem zapóźniony, że w Ameryce to już robią kolejny serial z tego cyklu, że lektor i tłumaczenie… a nie, moment – lektor mi nie przeszkadza. Cały czas, mimo znajomości angielskiego, łapię się na tym, że bardziej zwracam uwagę na tekst w obcym języku i bardziej się muszę koncentrować na nim – lektor mi nie przeszkadza, brakuje co prawda trochę oryginalnych głosów aktorów, ale – według mnie – jest to lepsze rozwiązanie niż proponowane przez niektórych napisy. Ale zostawmy tą kwestię. AXN również stosuje strategię trzech przerw reklamowych, wydłużając 40-minutowy odcinek do pełnej godziny. Najgorsze jest jednak to, że reklamy są raczej krótkie – najwięcej czasu zajmują informacje o nadchodzących serialach, godzinach emisji i tym podobnych rzeczach. Z uwagi na to, że wspomniana stacja nadaje “Gwiezdne Wrota” po trzy odcinki w weekendy rano, to ja tych samych przerywników i zapowiedzi “Kyle XY”, “Medium” i przede wszystkim “CSI” w różnych smakach, mam dość. Aczkolwiek często oglądam nagrane na kasetach wideo (tak! archaiczny nośnik dalej w użyciu!) odcinki i mogę użyć magicznej technologii Starożytnych w postaci przewijania. Niebywale przydatna sprawa.
I właśnie te powtórzenia, ta wtórność, to ryczenie telewizora w trakcie reklam jest najgorsze. Ile razy można oglądać zapowiedź “Powrotu Króla” w TVN z podłożoną piosenką niby-to-pasującą do niej? Przeróbka oryginalna, ale po 10 razie zaczyna być nudna. Ile to razy możemy oglądać uśmiechniętą prezenterkę mówiącą “Dzień dobry, poleję pana olejem!”? A rozmowa gospodyni domowej z masłem? Okropieństwo.
Są reklamy, które zapadają w pamięć – dowcipem, oryginalnością. Fajnie, że pojawia się takich coraz więcej – od Mumio z Plusem, do aktualnych Playa z dziwieniem się czy Heyah z “through”. Nawet bóbr, który zna tysiąc bitów, nie był taki zły, gdy się go porówna do całej rzeszy reklam nadawanych wciąż i wciąż.
A ponoć w historii polskiej reklamy i tak największym sukcesem była Pollena 2000.
6 komentarzy
»Wątek RSS dla komentarzy tego wpisu · Adres trackback
Czerwiec 14, 2009 godzina 21:42
Było sobie kupić telewizor, który potrafi wyrównywać głośność reklam w stosunku do pozareklamowego przekazu :) Sony tak ma na przykład.
Ja już zdążyłem zapomnieć, że reklamy ryczą.
Czerwiec 14, 2009 godzina 22:01
Powtarzanie zapowiedzi to sprytny zabieg. Każde wyświetlenie to większa szansa, że ktoś nowy się dowie. A nie wyobrażam sobie, żeby ktoś nie obejrzał filmu, bo zbyt często go reklamowali. Ewentualnie żeby zbojkotować, ale to pewnie margines.
Czerwiec 14, 2009 godzina 23:11
Sprawdzonym sposobem jest wyciszanie tv na czas reklam. Trzeba tylko spoglądać, kiedy z powrotem włączyć dźwięk.
Czerwiec 15, 2009 godzina 08:01
to jest spisek panowie – skoro w epoce kamienia łupanego wymyślono RDS do radia to nie widzę problemu żeby telewizory odbierały sygnał z nadajnika kiedy leci ‘właściwy content’ a kiedy reklama i miały funkcję wyciszenia, a nagrywarki dvd spauzowania w tym momencie nagrywania… dlaczego tak nie jest, skoro technologia na to pozwala od wielu lat? sami sobie odpowiedzcie :(
Czerwiec 15, 2009 godzina 08:16
Tak, dźwięk reklam nieraz podnoszony o 100% to przekleństwo TV. Ale trudno z tym fantem coś z robić, chyba że ma się już nagrany odcinek lub ogląda film na stacji premium.
Co do Atlantydy, to już grają 2 sezon, chociaż tęsknię za SG1 i coraz bardziej wolę obejrzeć powtórkę Star Trek, niż Atlantydę gdzie momentami kupy się to nie trzyma. Ale ost. odcinek z Aurorą przypadł mi do gustu – mały Matrix wyszedł.
Grudzień 27, 2009 godzina 11:52
Reklamy mogłyby chodzić ciszej, bo troszkę za głośno.